Dziś sobota , 23 września 2017 r. imieniny: Bogusława, Liwiusza, Tekli

Architektura kościoła

Neogotycki kościół pw. św. Jana Chrzciciela należy do najbardziej okazałych świątyń miasta Szczecina. Jego projektantem był berliński architekt Engelbert Seibertz. Syn malarza i witrażysty o tym samym imieniu (1813-1905) zaprojektował katolickie kościoły: Berlina (w dzielnicy Moabit dominikanów pw. św. Pawła, 1892—1893, przy Winterfeldplatz pw. św. Macieja 1893-1895), Kołobrzegu (1894-1895), Świnoujścia (pw. Gwiazdy Morza, 1895-1896) oraz Anklamu (1900-1901). Przy wznoszeniu szczecińskiej fary uczestniczyły liczne firmy oraz wielu specjalistów z różnych branż. Pracami murarskimi kierował szczeciński mistrz F. Trost, ciesielskimi Leo Wolff, kamieniarskimi E. Ahorn ze Szczecina, którego dziełem były kolumny podtrzymujące chór muzyczny oraz chrzcielnica. Łupek na połaciach dachu oraz w hełmie wieży układano pod kierunkiem W. Rienowa. Cegłę klinkierową do oblicowania elewacji kościoła i domu parafialnego sprowadzono z zakładu Beneckendorffa w Chociwlu, a częściowo z cegielni Amende z Ückermünde. Kształtki i elementy glazurowane dostarczyły na specjalne życzenie projektanta, cieszące się szczególnie dobrą renomą, firmy Augusta Lentza i Stecklinga z zakładów w Szczecinie i w Jatznick. Tonda z wizerunkiem Chrystusa, rozmieszczone nad portalami, wykonała cegielnia w Chociwlu, zaś prace sztukatorskie realizowała szczecińska firma „Biagini". Drzwi do kościoła zamówiono u mistrza stolarskiego Wreschnioka, a ozdobne okucia i inne elementy artystycznej ślusarki-w pracowni E. Franckego w Berlinie.
Na wieży zamontowano zegar zbudowany przez berlińskiego mistrza Richtera oraz zawieszono trzy żelazne dzwony odlane w ludwisarni w Bochum, nazwane imionami świętych: Jana Chrzciciela (ok. 140 cm średnicy, 2 tony), Bonifacego (odpowiednio 120 cm i 600 kg), Ottona (90 cm i 200 kg). Swój dzwon o średnicy 60 cm otrzymała też sygnaturka na skrzyżowaniu naw.
Rozpoczętą później od kościoła budowę domu parafialnego ukończono już w październiku 1889 roku. Łączny koszt budowy świątyni wraz z wyposażeniem wnętrza sięgnął niebagatelnej sumy 266 400 marek (w tym 51 800 marek - wieża wraz z dzwonami). Koszt budowy domu parafialnego obliczono na 52 000 marek.
W 1907 roku wykonano elektryczne oświetlenie kościoła (po raz pierwszy włączone na pasterkę). W 1912 roku firma Mohr i Syn z Akwizgranu zamontowała nowoczesną instalację centralnego ogrzewania. Pomiędzy lewym ramieniem transeptu a zakrystią dostawiono wówczas przybudówkę w piwnicy, w której znalazła się kotłownia, a na wysokości parteru — druga zakrystia.
 
Kościół pw. św. Jana Chrzciciela w Szczecinie wzniesiony został na działce położonej na narożniku obecnych ul. ul. Bogurodzicy i Kaszubskiej. Ponieważ od strony zachodniej do parceli parafialnej przylegał cmentarz, trudne okazało się - zwyczajowo przyjęte zorientowanie kościoła, tzn. zwrócenie jego prezbiterium ku wschodowi. Główne wejście do świątyni znalazłoby się wtedy bowiem w trudno dostępnym i mało eksponowanym miejscu od strony cmentarza. Aby wiec zadośćuczynić wymogom funkcjonalnym, zachowując zarazem osiowy układ budowli i reprezentacyjny charakter jej fasady - zwrócono te ostatnią na południe, podczas gdy prezbiterium skierowano na północ. Narożne położenie kościoła pozwoliło zaś, mimo braku miejsca, na odpowiednią ekspozycję bryły budowli. Od strony zachodniej, również przy ul. Bogurodzicy, wzniesiono dom parafialny, a na północ od niego urządzono ogród.
Szczecińska fara jest ceglaną budowlą neogotycką na rzucie krzyża łacińskiego z węższą od korpusu nawowego wieżą od frontu i trójbocznie zamkniętym prezbiterium. Spiczasty hełm wieży sięgał niegdyś wysokości 66 m. Główne wejście, prowadzące do kruchty podwieżowej, zaakcentowane zostało „katedralnym" portalem o tympanonie mieszczącym tondo z wizerunkiem Chrystusa. Podobnie ozdobiony portal znalazł się w elewacji transeptu od ul. Kaszubskiej. Oszkarpowane elewacje korpusu nawowego i prezbiterium przeprute są ostrołukowymi oknami maswerkowymi, szczytowe elewacje transeptu - wielkimi rozetami. Trójnawowe halowe wnętrze w nawie głównej mierzącej 18 m wysokości nakryte zostało sklepieniem krzyżowo-żebrowym, a skrzyżowanie naw - jednym przęsłem sklepienia gwiaździstego. Pierwotnie w kościele mieściło się 720 miejsc siedzących, w tym 70 na emporze organowej.
Nieprzypadkowo dla nowego kościoła wybrano neogotycki kostium stylowy. W XIX wieku gotyk uważany był za symbol chrześcijaństwa. Jeszcze w XVIII stuleciu Johann Wolfgang Goethe entuzjastycznie wypowiadał się o gotyckiej katedrze w Strasburgu. Przełomowe znaczenie dla fascynacji gotykiem miała budowa katedry w Kolonii, podjęta po kilku stuleciach przerwy, w latach dwudziestych XIX wieku i ukończona w 1880 roku. Pochodzący z Kolonii August Reichensperger pisał w latach czterdziestych XIX wieku, że jedynie styl gotycki odpowiedni jest dla świątyń chrześcijańskich, gotyk bowiem „jest językiem, jest duchem chrześcijaństwa". Podobnie słynny architekt Karl Friedrich Schinkel - autor wielu projektów utrzymanych w formach neogotyku romantycznego - charakteryzował ten styl jako zwycięstwo ducha nad materią. Dla Augustusa Welby Pugina typowe dla gotyku wysokość i wertykalizm, symbolizujące zmartwychwstanie, stanowiły istotną cechę architektury chrześcijańskiej.
Z czasem, zwłaszcza po połowie XIX wieku, w architekturze sakralnej do głosu coraz bardziej dochodziły tendencje purystyczno-konserwatorskie. Miast twórczo rozwijać formy historyczne, poprzestawano na powielaniu coraz bardziej skostniałych wzorców. Szczególnie chętnie naśladowano budowle powstałe w szczytowym okresie rozwoju gotyku francuskiego. Nowo budowane kościoły odznaczały się ścisłą symetrią i osiowością, a także precyzyjnie odwzorowanym i wykonanym, zgeometryzowanym detalem architektonicznym. Twórcy wieku XIX usiłowali - wzorem Violet le Duca - stworzyć archeologicznie idealny obraz architektury gotyckiej. W rezultacie ich poczynań regularność i symetria, a zarazem pewna oschłość, stały się w drugiej połowie XIX wieku istotnymi cechami neogotyku.
Według romantyka Friedricha Schlegla w architekturze gotyckiej obowiązywała zasada „niemieckiego odczucia natury, niemieckiej fantazji". W północnych Niemczech, gdzie zachowało się wiele zabytków tzw. gotyku ceglanego, stanowiły one ważne źródło inspiracji dla dziewiętnastowiecznych architektów. Restauracja zamku malborskiego i innych budowli, badania nad architekturą zamków krzyżackich i niżu niemieckiego zaowocowały miedzy innymi publikacjami Steinbrechta i Adlera, pełniącymi role wzorników. Z czasem wypracowano wzorce obowiązujące przy wznoszeniu kościołów - zarówno protestanckich, jak i katolickich. Na terenie Prowincji Pomorskiej w latach 1871-1935 na 50 kościołów katolickich 19 wystawiono w stylu neogotyckim lub zbliżonym, trzy w stylu neoromańskim, pozostałe w formach modernistycznych lub bezstylowych.
Zarówno rzut szczecińskiego kościoła pw. św. Jana Chrzciciela, jak i jego elewacje, ozdobione stosunkowo bogatym, choć nieco schematycznym detalem, mają swe źródła w bujnie rozkwitającej u schyłku XIX wieku architekturze sakralnej środowiska berlińskiego i hanowerskiego. Ówczesne kościoły protestanckie, prawie wyłącznie neogotyckie, projektowane były jako centralizujące budowle filarowo-emporowe, o wąskich nawach bocznych, w których strukturę wbudowane były empory. Aby umożliwić do nich dogodne dojście, do kwadratowej w rzucie wieży dostawiano dwa symetryczne aneksy mieszczące obszerne klatki schodowe. Powstawał wówczas ściśle osiowy układ fasady z wieżą jako dominantą bryły budowli. Engelbert Seibertz przejął to rozwiązanie, przystosowując je do potrzeb kultu katolickiego. Przy braku empor nie były potrzebne aż dwie klatki schodowe, jednak dla zachowania symetrii pozostawiono oba aneksy przywieżowe, umieszczając w jednym z nich kaplicę boczną.
Bliskie analogie z kościołem św. Jana znaleźć można w samym Szczecinie. Opisany wyżej schemat rzutu i rozwiązania części wieżowej powtarza protestancki kościół Pokoju (ob. św. Stanisława Kostki), wzniesiony przez inspektora budowlanego Königa w tych samych latach co świętojańska fara. Klasycznymi przykładami tego typu rozwiązań są również kościół Zbawiciela w podberlińskim Rummelsburgu zbudowany w latach 1890-1892 przez Maxa Spitte, jak i pierwowzór tej budowli - kościół Apostołów w Hannoverze, ukończony w 1883 roku według projektu Gonrada Wilhelma Hasego. Uczeń tego ostatniego architekta, działający w Berlinie Johann Otzen, położył szczególne zasługi w propagowaniu wzorców architektury neogotyckiej. Swe liczne projekty kościołów publikował w osobnych tekach, jak i w ogólnie dostępnych czasopismach budowlanych. Podobieństwa do jednowieżowej, symetrycznej fasady fary szczecińskiej odnajdujemy w Otzenowskich kościołach św. Jana w Altonie (1868-1872) czy w pochodzących z lat 1882-1885 kościołach Chrystusa w Hamburgu i św. Gertrudy w podhamburskim Uhlenhorst. Ostatnia z wymienionych budowli prezentuje przy tym zwieńczenie wieży zbliżone do szczecińskiego. Podobnie jak w budowli Seibertza, czworoboczny trzon wieży przechodzi tam w kształt ośmioboku, zwieńczonego szczytami tworzącymi koronę, z której wyrasta ostrosłupowy hełm. Z zaprojektowanego przez Otzena kościoła pw. św. Krzyża w Berlinie zapożyczył Seibertz rozwiązanie szczytowej ściany transeptu. W obu świątyniach dolną strefę elewacji zajmuje trójdzielne założenie portalowe, górną - wielka rozeta, złożona z dużego koła centralnego i kilku mniejszych, rozłożonych koncentrycznie. W szczecińskim kościele św. Jana rozwiązanie elewacji znajduje swą kontynuacje we wnętrzu świątyni. Przeciwległa zachodnia ściana transeptu została tu podzielona trzema ostrołukowymi arkadami, z których środkowa, mająca formę sklepionej niszy, położona jest dokładnie na wprost wejścia w elewacji wschodniej. W ten sposób zaakcentowana została poprzeczna oś kościoła - patrząc przez portal od ul. Kaszubskiej widzimy perspektywę filarów i łuków, zakończoną obecnie ołtarzem bocznym, a niegdyś kaplicą chrzcielną.
Wnętrze kościoła św. Jana jest zasadniczo odmienne od wnętrz współczesnych mu kościołów protestanckich. W budowlach emporowych filary zredukowane do słupów dźwigających elementy konstrukcyjne tu odzyskują swą dawną role. Wydzielają przestrzeń, a zarazem umożliwiają jej wielostronny ogląd, otwierając różnorodne perspektywy zależne od pozycji patrzącego (nie przypadkiem średniowieczne kościoły halowe przyrównywano do lasu). Założone na rzucie będącym wynikiem przenikania się krzyża i kwadratu, bogato profilowane dzięki użyciu ceglanych kształtek, zwieńczone są gzymsami oddzielającymi strefę kapitelową od sklepień. Swą formą przypominają analogiczne podpory w berlińskim kościele św. Pawła i w kościele Zbawiciela w podberlińskim Rummelsburgu - są więc zapewne zapożyczeniem przejętym przez Seibertza z twórczości Conrada Wilhelma Hasego.
Projektant kościoła św. Jana dał się w Szczecinie poznać jako zręczny kompilator i biegły rzemieślnik. Jego zaś dzieło - na tle innych współczesnych sobie budowli -jawi się jako typowy wytwór czasu, w którym powstało. Swym poziomem nie odbiega od kościołów wznoszonych u schyłku XIX wieku w Berlinie, Hamburgu i całych północnych Niemczech. Choć w intencji swego budowniczego szczecińska fara nawiązywać miała do tradycji północnoniemieckiego gotyku ceglanego - jest przykładem architektury ponadregionalnej, której pierwowzorów należy szukać nie wśród średniowiecznych świątyń Pomorza, Prus czy Marchii Brandenburskiej, ale w twórczości dziewiętnastowiecznych akademików i myśli ówczesnych teoretyków architektury.
Wyposażenie wnętrza kościoła św. Jana od początku utrzymane było w jednolitej stylistyce neogotyckiej. Elementy wykonane z drewna dębowego (ołtarze, ławki, konfesjonały i inne sprzęty) dostarczyła wrocławska firma G. Buhl. Pierwotna, architektoniczna nastawa ołtarza głównego mieściła w polu środkowym przedstawienie Serca Jezusowego, a antepedium zachowanej do dziś mensy ozdobione zostało płaskorzeźbioną sceną Ofiarowania Izaaka. W kaplicach bocznych przy prezbiterium znalazły się ołtarze - po lewej, zachodniej stronie Marii Niepokalanej, po prawej - św. Józefa (dziś przeniesiony do lewej kaplicy). Przy ścianach transeptu rozmieszczono kolejną parę ołtarzy, a nad nimi, na konsolach drewniane figury św. Alojzego Gonzagi (po lewej) i św. Ottona (po prawej). Na lewym filarze, w narożniku prezbiterium wsparta została wspaniała, zachowana do naszych czasów ambona. W środkowej wnęce zachodniej szczytowej ściany transeptu urządzono kaplice chrzcielną, w której znalazła się - istniejąca do dziś - kamienna chrzcielnica wykonana przez firmę E. Ahorn ze Szczecina. Dziełem tego samego wykonawcy były kolumny dźwigające chór muzyczny, na którym ustawione zostały okazałe organy o 23 rejestrach, zbudowane w pracowni szczecińskiego mistrza Barnima Grüneberga. Wnętrze kościoła oświetlały wielkie wiszące świeczniki-korony, dostarczone przez berlińską firmę Federmanna.
Na ścianach rozmieszczono zachowane do dziś stacje Drogi Krzyżowej. Ornamentalną polichromię wnętrza wykonał malarz Lehmann ze Szczecina. Bogata, wzorzysta dekoracja pokrywała podokienną strefę ścian prezbiterium. Polichromia ścian naw bocznych miała układ pasowy, zaś dekoracja sklepień ograniczała się do delikatnych motywów roślinnych. W dziewięć okien prezbiterium i dwie rozety transeptu wstawiono barwne, figuralne witraże, wykonane przez berlińską firmę dr H. Oidtmann i spółka według projektu architekta (lub może jego ojca?). W oknach prezbiterium przedstawione były sceny z życia Chrystusa i św. Jana Chrzciciela, w rozecie od strony ul. Kaszubskiej -„Wywyższenie Węża Miedzianego", w przeciwległej rozecie zachodniego ramienia transeptu - „Ukrzyżowanie". To zestawienie typologiczne szczególnie częste jest w ikonografii protestanckiej, chętnie przeciwstawiającej kategorię Prawa (Stary Testament) i Łaski (Nowy Testament). Tu oznaczało zapewne, że tylko dzięki ofierze krzyżowej śmierci Chrystusa, zapowiedzianej już w Starym Testamencie, możliwe jest dostąpienie łaski w sakramencie Chrztu św. (scena ukrzyżowania umieszczona była nad kaplicą chrzcielną). Na początku XX wieku chrzcielnicę przesunięto pod północną ścianę transeptu, a w dotychczasowej kaplicy chrzcielnej ustawiono nowy ołtarz z przedstawieniem Pięty. Okazałą grupę rzeźbiarską wykonała firma Langerber i Syn z Reveller, specjalizująca się w drewnianej plastyce sakralnej.
Do dalszych zmian w wystroju kościoła przystąpiono za czasów proboszcza Steinmanna na początku lat dwudziestych XX wieku, przed zaplanowanymi na 1922 rok obchodami dwustulecia odrodzenia katolicyzmu na Pomorzu Zachodnim. Ufundowano nową, płaskorzeźbioną nastawę ołtarza głównego, nawiązującą swym kształtem, do średniowiecznych ołtarzy szafiastych (ob. w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa). W predelli, po obu stronach zachowanego starego tabernakulum, umieszczono popiersia ewangelistów, w polu środkowym scenę Ostatniej Wieczerzy, nad nią wizerunek Boga Ojca, a w zwieńczeniu - przedstawienie pelikana będącego emblematem Chrystusa. Kolorystyka ołtarza była odmienna od istniejącej obecnie. Z ciemnozielonym tłem kontrastowały srebrne i złote szaty postaci oraz ornamenty. Całość uzyskała wymowę silniej niż dotychczas akcentującą tajemnice Eucharystii. Pochodzące ze starego ołtarza figury św. św. Piotra i Pawła ustawiono na konsolach nad kolumnami chóru muzycznego.
Po wykonaniu różnorodnych elementów wyposażenia zrealizowano całkowicie nową polichromię wnętrza. W prezbiterium, po lewej stronie ołtarza, pojawiło się malowidło przedstawiające Mojżesza, po prawej - Ofiarę Melchizedeka. Sklepienie prezbiterium ozdobiono wizerunkami proroków. Na północnej ścianie obu ramion transeptu wykonano monumentalne malowidła figuralne. W lewym ramieniu przedstawiono nauczającego św. Jana Chrzciciela oraz (nad główną sceną) Baranka Apokaliptycznego, stojącego na księdze z siedmioma pieczęciami. W okręgu wokół baranka widniał napis + ECCE + AGNUS + DEI +. W prawym ramieniu ukazano scenę przybycia misji św. Ottona do Szczecina. Apostoł Pomorzan, ubrany w strój pontyfikalny, przemawiał do mieszkańców miasta. W dolnej partii malowidła widoczna była łódź, w tle - zabudowania miasta z kościołem św. św. Piotra i Pawła. Powyżej sceny widniało popiersie Chrystusa Króla w glorii, okolone napisem CHRISTUS REGNAT. Przedstawienie misji św. Ottona należało w początkach XX wieku do najbardziej popularnych scen historycznych na Pomorzu. W Szczecinie znalazło się miedzy innymi na jednym z wielkich obrazów zdobiących wnętrze znanej restauracji „Hale Cesarskie" oraz na witrażach w ewangelickich kościołach św. Jakuba i Bugen-hagena (ob. św. Wojciecha). Ta sama scena w kościele katolickim zyskiwała nową wymowę. Umieszczona jako pendant przedstawienia kazania św. Jana zrównywała z nim biskupa niosącego światło Ewangelii Pomorzanom. Podkreślała zarazem ciągłość tradycji od czasów apostolskich, poprzez chrystianizacje Pomorza, do czasów współczesnych. Częścią zespołu polichromii zdobiących szczecińską farę były zachowane do dziś malowidła w kruchcie, przedstawiające czterech ewangelistów. Niestety, nazwisko autora tego ambitnego przedsięwzięcia artystycznego pozostaje obecnie nieznane.
Równocześnie z realizacją nowych polichromii zredukowano zwieńczenie baldachimów nad przyściennymi figurami św. Alojzego Gonzagi i św. Ottona. Na narożnym filarze prezbiterium umieszczono za to zachowaną do dziś figurę Marii z Dzieciątkiem. Pierwotnie rzeźba osłonięta była wysokim, ażurowym baldachimem (zniszczony podczas wojny, został ostatnio odtworzony).
Jeszcze przed powstaniem polichromii i ołtarza głównego znana wrocławska firma Seilera wykonała brakujące witraże w oknach naw. Dla uczczenia pamięci poległych w pierwszej wojnie światowej ufundowano „okno bohaterów" z przedstawieniem „Ukrzyżowania". Witraż ten znalazł się nad tablicą poświeconą poległym - zawierającą 110 nazwisk, z których wiele ma polskie brzmienie. W oknie po przeciwnej stronie kościoła na wprost „Ukrzyżowania" przedstawiono Jezusa w świątyni. Trzeci witraż po stronie Ewangelii ukazywał św. Pawła Apostoła nauczającego w Atenach. Przeszklenie dwóch ostatnich okien było fundacją rodziny poległego w 1918 roku Fehnricha Waltera Orloba. Ostatni z witraży miał przedstawiać scenę związaną z życiem św. Ottona z Bambergu. Bogate, tradycyjne, a nawet anachroniczne w swej formie wyposażenie z lat dwudziestych XX wieku wtopiło się harmonijnie w architekturę i wcześniejsze elementy wystroju wnętrza. Przetrwało w nim do wielkiej katastrofy, jaką były dla świątyni naloty bombowe z czasów drugiej wojny światowej.

Odsłon: 12385